piątek, 23 maja 2014

4. Spotkanie z Wojtkiem.

Pobiegłam szybko tam gdzie Amy powiedziała, że leży Wojtek. Podbiegłam do niego, był cały we krwi.
-Co się stało ? -Zapytałam troszkę spanikowana.


 ***


Byliśmy u Wojtka w domu, opatrzyłam go i chciałam z nim porozmawiać jednak on nie miał na to ochoty, chciałam się dowiedzieć co to byli za kolesie, ale chyba sama znałam odpowiedź: miasta przed wakacjami były bardzo zatłoczone, więc ludzie którzy tam mieszkali wyjeżdżali na przedmieścia, gdzie robiło się później nieciekawie szczególnie wieczorami, gdy byłam mała mama zawsze zabraniała mi wychodzić z domu w same wakacje a ja się obrażałam bo wszystkie moje koleżanki mogły sobie wieczorem przy wszystkich światłach siedzieć na ławkach w parku i rozmawiać.
Wyszliśmy z domu tylnymi drzwiami którymi wcześniej tez weszliśmy, Wojtek z jakich powodów nie chciał wpuścić mnie do salonu.
Doszliśmy do mojego domu.
-Nikomu o tym nie mów, Ty i Amelia ona też niech nikomu nie mówi. -Powiedział zatrzymują mnie przed drzwiami.
-Sam jej to powiedz, a co nie mnogą wiedzieć, że się na desce wywróciłeś ? jak mi to próbowałeś wmówić, każdemu się może zdarzyć. -Byłam na chłopaka zła, że nie chciał mi powiedzieć o co chodź, w sumie to nie moja sprawa. Chłopak otworzył drzwi i przepuścił mnie pierwszą. Weszłam do środka od razu sprawdzając czy są buty Julki i Amy, kamień spadł mi z serca gdy zobaczyłam leżące w połowie korytarza bytu Julci.
Weszliśmy z Wojtkiem do salonu gdzie czkała wściekła Sylwia, szarpnęła Julkę za rękę i wyszła, zdążyła zawołać jeszcze za sobą Wojtka. Gdy już wyszli, my zostaliśmy w wielkim szoku. Weszłam po schodach na górę prosto do swojego pokoju. Nie miałam na nic siły spojrzałam na zegar wiszący na ścianie, była 23:15.
Jeden dzień tyle wrażeń. Rzuciłam się na łóżko i wtedy znikąd zaczęłam myśleć o tych chłopakach ze skateparku.




***
Rano obudziła mnie Amelia. Krzyczała mi nad uchem, że mam wstawać. Podniosłam głowę spojrzałam na zegar była 9:50. Pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że zaspałam do szkoły. Amy wyszła już z mojego pokoju więc wstałam i zorientowałam się, że mam na sobie wczorajsze ubrania. Wyjęłam z szafy: jasno niebieski rurki i różową bluzkę z jakimś kolorowym nadrukiem. Wzięłam jeszcze bieliznę i zeszłam na dół do łazienki. Rozebrałam się rzucając brudne ubrania do prania i włączyłam wodę pod prysznicem. Umyłam się szybko chłodną wodą. Wyszłam z kabiny ubrałam się umyłam zęby zrobiłam lekki makijaż i zrobiłam Sobie warkocz. Wyszłam z łazienki prosto na niewielki korytarz w którego weszłam prosto do salonu. Na kanapie siedziała Amy i jadła śniadanie.
-Hej. Chyba zaspałyśmy do szkoły. -Powiedziała z szerokim uśmiechem. -Tata był z Filipem na zakupach a teraz pojechał do Sylwii a Filip do "kolegi". -Powiedziała, ostatnie słowo wyraźnie podkreślając.
-To dobrze bo głodna jestem. -Powiedziałam masując się ręką po brzuchu. Weszłam do kuchni zjadłam miseczkę płatków po czym od razu poszłam do pokoju Amelii chcąc wejść na komputer który był strasznie stary, ledwo można było coś na nim zrobić. Zalogowałam się na twitter'a. Nic ciekawego się tam nie działo odwiedziłam jeszcze inne portale społecznościowe m.in. Facebook. Miałam 2 wiadomości które od razu odczytałam był to Wojtek. "Fajnie już mnie znalazł na fb a ja nawet nie wiem jak ma na nazwisko" -pomyślałam. Pytał czy pójdę z nim na wagary bo pokłócił się ze swoją mamą i nie miał ochoty iść do szkoły. Odpisałam mu, że nie poszłam do szkoły i jeśli chce i nie jest w szkole to możemy się spotkać.
Sprawdzałam swoją tablicę i odpisał. Podał miejsce i dodał, że już tam czeka.
Miałam przyjść na ten skatepark co wczoraj tam byliśmy. Zeszłam na dół włożyłam swoje niebieskie troszkę zniszczone trampki.
-Amy ! Wychodzę ! Nie wiem kiedy będę ! -Krzyczałam zabierając klucze.
-Czekaj ! -Odkrzyknęła i weszła na korytarz. -Gdzie idziesz ? -Zapytała po chwili.
-Na spacer. Ej a tak właściwie to tata nie miał nic przeciwko temu, że nie poszłyśmy do szkoły ? -Tym razem ja zapytałam.
-Nie. Powiedział, że możemy zostać bo wczoraj ta kolacja i wgl. że nas rozumie i mamy Sobie odpocząć, aha i powiedział, że około 13:00 mamy być w domu.
-Czemu ? Albo nie ważne. Okay będę. Pa. -Powiedziałam i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi. Szybkim krokiem kierowałam się w stronę wyznaczonego przez Wojtka miejsca. Gdy doszłam chłopak do mnie podszedł przywitaliśmy się i usiedliśmy na ławce.
-Co jest, czemu nie poszedłeś do szkoły ? -Zaczęłam patrząc na chłopaka.
-Mama wkurzyła się za wczoraj i do tego wszystko mnie boli nie dałbym rady siedzieć na lekcjach. -Odpowiedział. Mimo tego, że wszystko go bolało miał ze sobą deskę, przez co doszło do mnie, że naprawdę to kocha.
Rozmawialiśmy tak o wszystkim i o niczym przez godzinę. Czyli gdzieś do 11:40. Przeszliśmy się jeszcze na spacer i Wojtek zabrał mnie na loda. Chłopak opowiedział mi troszkę o sobie i zadawał mi wiele pytań. Świetnie mi się z nim rozmawiało, tylko jak pojawiał się jakiś jego kolega to Wojtek zachowywał się całkiem inaczej, jak każdy chłopak.


***


Weszłam do domu, taty jeszcze nie było. Amelia siedziała na kanapie i oglądała stary telewizor z tak zwaną "dupą".
-Taty nie było ? -Zapytałam siadając na oparciu kanapy.
-Nie ale dzwonił i powinien zaraz być. -Powiedziała wstając z kanapy kierując się w stronę kuchni.
-Aha, to jak będzie to zawołaj mnie, będę w ogrodzie. -Powiedziałam i wyszłam.
Usiadłam sobie na starym leżaku pod drzewem. Uwielbiałam tak siedzieć, przypominały mi się wtedy czasu jak jeszcze mama żyła. Dbała o ten ogród jak nikt. Na środku było niewielkie oczko wodne, kwiatki dookoła, a troszkę dalej owocowe drzewa, a my biegaliśmy wokół nich. Byliśmy szczęśliwą rodziną a teraz ? teraz nie ma nic. Nawet ogród jest zniszczony, zaśmiecony i w ogóle nie podobny do tego parę lat temu.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziła mnie Amy.
-Wstawaj, tato przyjechał. -Powiedziała i weszła do środka. Przeciągnęłam i wstałam po czym  lekko się zachwiałam. Weszłam do domu prosto do salonu. Tata stał obok telewizora a Amy na fotelu, usiadłam obok niej. Tata potarł swoimi dłońmi i zaczął:
-Mam dla was dobrą informację. Mam nadzieję, że bardzo dobrą.
-No mów ! -Przerwała mu Amy.
-Mam pracę...
-Aaaaa jejku wreszcie ! -Krzyknęła Amy, nie ukrywam, że też się cieszyłam.
-Ale to nie wszystko. -Przerwał nasze krzyki tata. -Dostałyście...





~~~~
No to koniec 4 rozdziału !
teraz będę pisać coraz dłuższe rozdziały.
Mam nadzieję, że czytelników mi będzie przybywać.
Za 4 komentarze dodam wam następny !Dziękuję ! Kocham was ! 





















środa, 7 maja 2014

3. Napadli Wojtka.

Byliśmy już blisko parku. Ja szłam obok Amy, a Wojtek za rączkę z Julką.
-Ale on  jest ładny. -Powiedziała Amy robiąc słodkie oczka na jego widok. Chłopak był zbyt daleko by to usłyszeć.
-Co ? Wygląda na samoluba, którego nic nie obchodzi.-Zdziwiłam się lekko tym co powiedziała Amy bo rzadko kiedy ktoś jej się podobał, a jak już się taki znalazł to była to nieszczęśliwa miłość.
-Ale je powiedziałam tylko, że jest ładny a nie, że się w nim zakochałam wariatko. A po za tym czemu samolubny ? Patrz, każdy chłopak w jego wieku olał by taki spacer ze swoją siostrą i wgl olał by swoją siostrę a on ? on z nią poszedł. -Mówiła co chwilę na mnie spoglądając tak jakby chciała wyczytać z mojej twarzy moją reakcję na to co mówi.
-No może ładny jest i kocha Jule ale wydaje się taki, no nie wiem jak to nazwać, ale na szczęście jeszcze go nie znamy i może będziemy miały okazje choć mnie nawet nie ciekawi jaki on jest.-Nawet nie zauważyłam kiedy a my już byliśmy w parku. I wtedy podbiegła do nas Julka i zaczęła prosić żebyśmy poszły na skatepark zobaczyć jak Wojtek jeździ na desce. W związku z tym, że w parku nie było by nic lepszego do roboty zgodziłyśmy się.
Siedziałam na ławce, Wojtek jeździł po tych wszystkich skoczniach a Amy i Julka gdzieś biegały i się wygłupiały. Rozglądałam się dookoła i obserwowałam ludzi a w przeważaniu chłopców którzy jeździli na skateparku. Nagle naprzeciwko mnie za wszystkimi skoczniami zauważyłam chłopaka, tego na którego rano wpadłam wychodząc ze sklepu. Był z jakimiś kolegami, ciągle się z czegoś śmiali i wydurniali. Po jakimś czasie chłopak mnie zauważył i zaczął się do mnie uśmiechać co odwzajemniałam. Po pewnym czasie zauważył to jego kolega, wysoki, lekko umięśniony, blondyn. Chłopcy zaczęli rozmawiać patrząc na mnie wtedy się odwróciłam by nie pomyśleli sobie, że jestem jakaś dziwna. Nim się zorientowałam kolego Luka tego co spotkałam rano siedział obok mnie.
-Hej. -Zaczął chłopak.
-Nie przypominam sobie żebyśmy się znali. -Powiedziałam patrząc na Wojtka który był bardzo zmączony jazdą na desce.
-No właściwie to się nie znamy, ale znasz mojego kolegę który bardzo by chciał żebyś się do nas przyłączyła, co Ty na to ? -Zapytał wstając i pokazując ręką w stronę jego grupki składającej się po za nim jeszcze dwóch chłopaków między innymi Luka.
-No nie wiem, ja nie jestem tu sama i zaraz pewnie pójdę do domu do domu.
-Nie nie widzę żebyś była pochłonięta rozmową  z kimkolwiek, a po za tym 5 minut Cię nie zbawi.
-Gdyby on chciał to by sam przyszedł, nie sądzisz ? -Mówiłam ciągle siedząc.
-Ty się nigdy nie wstydziłaś ? No weź go zrozum wstydliwy jest. -Powiedział chichocząc.
-No okay, ale tylko na chwilkę.
-No i super. -Powiedział podając mi rękę by pomóc mi wstać. -A tak po za tym jestem Ashton ale mów i Ash.
-Też bym Ci się przedstawiła ale już znasz moje imię... -Powiedziałam z lekkim sarkazmem.
Gdy byliśmy już na miejscu przywitałam się z wszystkimi i poznałam ich kolegę, Michaela. Chłopcy poszli jeździć na desce a ja zostałam sama z Lukiem.
-Przepraszam za niego, ale on już tak ma. -Zaczął się tłumaczyć.
-Haha nic się nie stało jest bardzo zabawny. -Odpowiedziałam. Siedzieliśmy w ciszy, nie znaliśmy się więc nie mieliśmy o czym rozmawiać.
-Ja już muszę iść. -Wyskoczyłam po chwili widząc jak zbliża się do mnie Amy bez Julki.
-Gdzie ? -Zapytał i wstał. Amy podeszła bliżej była lekko wystraszona.
-Emi musisz ze mną iść. -Zaczęła dziewczyna. Wyjaśniła mi, że Wojtkowi się coś stało i nie chciała, żeby Julka coś zobaczyła więc zostawiła ją na huśtawce.
-Ja muszę do niej wracać. -Powiedziała i pobiegła.
-Może mogę jakoś pomóc ? -Zapytał Luke gdy widział, że odchodzę.
-Dziękuję ale muszę odmówić.







Tak wiem, długo musieliście czekać, przepraszam najmocniej.
Ale jak to w szkole, nauka !
Wiem, że jest krótki, bardzo krótki, ale jeśli do soboty bd 3 komy to dodam następny i będzie o wiele dłuższy !!!
Kocham was i przepraszam, obiecuję wam, że już nie będziecie musieli tyle czekać <3 








sobota, 19 kwietnia 2014

2. Kolacja

Wszystko było już przygotowane. O 17:00 miała już być nowa "dziewczyna" taty. Podobno ze swoją córeczką i synem, pewnie jakieś bachory rozwydrzone. Nigdy nie byłam wrogo nastawiona do ludzi, szczególnie tych których nie znałam. Za 10 minut mieli tu już być postanowiłam iść zmienić ubranie bo tamto było brudne bo pomagałam tak jak Amy i Filip tatowi tak jak kiedyś jak jeszcze żyła mama. Weszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę, po chwili namysłu zdecydowałam ubrać to:
Stwierdziłam, że nie będę się stroić dla osób których nie znam i można nawet powiedzieć, że za nimi nie przepadam. Sama nie wiem dlaczego może przez to, że to dla nich tata chce się zmienić a nie dla nas. Nagle moje rozmyślanie przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę. -Do pokoju weszła Amy.
-Idziesz w tym ? A nie w sukience ? - Zapytała. Sama miała na sobie łososiową sukienkę sięgającą do ud.
-Nie, rzadko w nich chodzę i przeważnie na jakieś specjalne okazje.
-Czyli takie jak dzisiaj.
-A co jest w tym specjalnego ? -Zapytałam z lekko  skrzywioną miną.
-Chociaż tą czapkę byś ściągnęła... -Powiedziała, wskazując palcem na moje nakrycie głowy.
-No, okay. -Powiedziałam i rzuciłam czapkę na łóżko. Wyszłyśmy z pokoju i zeszłyśmy na dół.
Oni już przyjechali, siedzieli przy stole. Lekko się zestresowałam. Tato nas wszystkich sobie przedstawił i usiedliśmy wszyscy. Po jakimś czasie stwierdziłam, że jej dzieci to jednak nie takie rozwydrzone bachory w sumie to dziecko bo przyjechała tylko dziewczynka, chłopak nie mógł bo coś tam musiał załatwiać, dziewczynka nazywała się Julka, miała około 6-7 lat była bardzo słodziutka od razu mnie polubiła a ja ją. Zawsze chciałam mieć taką malutką siostrzyczkę, oczywiście nie mam nic do Amy bo ją też bardzo kocham. A co mnie najbardziej zdziwiło to to, że byli z Polski. Kobieta była drobna i bardzo ładna jak na swój wiek. Miała brązowe oczy ciemne włosy była dość niska ale wyższa ode mnie. Była miła jednak miała taki inny charakter, nie umiem powiedzieć czym się różniła od innych kobiet w jej wieku, może była taka cicha, skryta, nie wiem, znając życie wszystkiego dowiem się wkrótce.

***

Zjedliśmy kolacje, wydawało się, że wszystkim smakowała. Pozbierałam z Amy naczynia a Julka troszkę nam pomogła. Weszłyśmy do kuchni.
-Fajnie tu macie. -Stwierdziła mała dziewczynka kładąc dwie szklanki na blacie kuchennym do którego ledwie dosięgała ale sobie poradziła.
-Och, dziękujemy. -Odpowiedziałam zabierając się za mycie naczyń.
-Musicie kiedyś zobaczyć mój dom, też mam tam fajnie, a w moim pokoju jest najlepiej. Najgorzej jest u Wojtka ma tam bałagan. Mama mu cały czas mówi, że ma sprzątać ale on tylko ta deska i jeździ gdzieś, ale i tak kocham go najbardziej na całym świecie. -Hahaha dziewczynka była genialna, przeważnie takie małe dzieci się wstydzą i mało mówią z kimś kogo ledwo poznała. Gdy już wszystko posprzątałyśmy weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy przy stole. Po chwili Amy i Julka poszły do jej pokoju a ja zostałam z tatą i jego nową "dziewczyną" Sylwią. Było troszkę niezręcznie jednak wybawił nas jej telefon który zaczął dzwonić na cały salon. Kobieta odeszła od stołu.
-Tak ? -Zaczęła i później już nic nie słyszałam bo odeszła zbyt daleko.
-I co, jest aż taka zła ? -Zapytał w między czasie mnie ojciec.
-Jeszcze jej nie poznałam wystarczająco by cokolwiek o niej powiedzieć, ale nie zaprzeczą, że nastawiłam się do niej bojowo i jeszcze mi nie przeszło.
-Czemu ? -Zapytał ojciec udając, że nie wie o co chodzi.
-Ty się jeszcze pytasz ? Powiem Ci tylko tyle nie robię tego dla ciebie tylko dla Amy. -Wtedy do salonu wszedł Filip.
-Gdzie Ty byłeś ? -Wtedy przypomniało mi się, że chłopak gdzieś zniknął od razu po kolacji.
-Rozmawiałem przez telefon. -odpowiedział i usiadł przy stole, ojciec patrzył na mnie smutny i wtedy przyszła Sylwia.
-Przepraszam was bardzo, ale to mój syn, pytał o adres bo chce przyjść.
-A ile on ma właściwie lat ? -Zapytał Filip, kobieta wyglądała na zdziwioną pytaniem.
-17 tak ja Emily. -Odpowiedziała patrząc na mnie z szerokim uśmiechem jakby chciała go też wymusić ode mnie.
-O to świetnie szkoda tylko, że po kolacji. -Odparł ojciec.
-Ale on już jadł coś na mieście. -Wszyscy byli pochłonięci rozmową tylko ja jakoś nie pasowałam do towarzystwa i nie miałam z nimi tematów. No i nagle ktoś jak się można było domyślić Wojtek syn Sylwii, zadzwonił do drzwi.
-Ja otworzę. -Odpowiedziałam, nie wiem dlaczego ale jakoś miałam wyjątkową ochotę go poznać. Otworzyłam drzwi, chłopak był odwrócony do mnie plecami i gadał przez telefon. Zakaszlałam specjalnie krzyżując ręce na piersiach opierając się o drzwi. Chłopak powoli się odwrócił i spojrzał na mnie.
-Stary ja muszę kończyć, zadzwonię później. -Schował telefon do kieszeni i się do mnie zbliżył a ja odsunęłam się z przejścia i wpuściłam go do środka.
-Hej ! To nie chlew ! -Krzyknęłam do chłopaka.
-O co Ci chodzi ? -Zapytał zdziwiony wracając do mnie.
-Wiesz tą deseczkę możesz sobie zostawić na dworze powiedziałam otwierając znowu drzwi, a te buty możesz zostawić w środku. -Chłopak spojrzał na mnie krzywo i po chwili zrobił co kazałam.
-Spoko, spoko po co te nerwy. 
-Ty chyba jeszcze nie widziałeś nerwowego człowieka.
-A jeśli można wiedzieć to czemu ja mam zdjąć buty a Ty nie musisz ? -Zapytał.
-Bo jestem u siebie, a po za tym są czyste a spójrz na swoje. -Jego buty były całe w błocie.
-No dobra masz rację. -podszedł do mnie bliżej i wyciągną do mnie rękę. -A tak w ogóle jestem Wojtek. -Mówiąc to uśmiechną się do mnie.
-Wiem. -Odpowiedziałam, ignorując jego gest i skręciłam w stronę salonu. -Chodź. Chłopak był troszkę speszony. Weszliśmy do salonu, chłopak przywitał się z wszystkimi i wtedy po schodach zbiegła Julka.
-Spokojnie, bo spadniesz. -Próbowała złapać dziewczynkę Amy. Jednak ta ją ignorowała.
-Wojtek ! -Krzyczała i rzuciła się na chłopaka a ten wziął ją na ręce, było to bardzo słodkie.
-Hej mała. -Ręką poczochrał jej lekko włosy i postawił z powrotem  na podłogę. Chłopak spojrzał na Amy i nawet nie raczył się z nią przywitać.
-Idziemy z Amy na spacer idziesz z nami ? -Zapytała dziewczynka robiąc słodkie oczka.
-To chyba nie jest dobry pomysł. -Po jakimś czasie dziewczynka namówiła nie tylko Wojtka ale też mnie.



~~~




Hej Skarby ! 
Jak widzicie jest 2 rozdział na razie nic szczególnego się nie dzieje ale już w następnym rozdziale będzie więcej Luka i pojawi się też Louis Tomlinson no i może też inni z ich zespołów. 
 Myślę, że wam się podobał bardziej niż poprzedni i zostawicie po sobie jakiś komentarz :D 
Dziękuję bardzo za wyświetlenia.
 Do zobaczenia znowu ;*


Wesołych Świąt kochani !







środa, 9 kwietnia 2014

1. Poszukiwanie pracy.

Obudził Mnie rozchodzący się po całym pokoju dźwięk budzika co oznajmiało mi, że już czas wstawać do szkoły. Wstałam z łóżka wyłączając budzik. Wyszłam z pokoju i schodami zeszłam prosto do salonu w którym Jak zwykle w każdym kącie walały się puste butelki alkoholu. By dojść do kuchni musiałam się niezłe powyginać żeby przypadkiem na nie, nie nadepnąć i nie obudzić ojca który spal na kanapie jak zwykle upity. Weszłam do kuchni szukając czegoś do zjedzenia jednak nic nie udało mi się znaleźć prócz obrzydliwego zapachu w lodówce. Wyszłam z kuchni pokonując zowu wszystkie przeszkody stojące mi na drodze i weszłam z powrotem na gore tylko tym razem weszłam do pokoju mojej siostry by obudzić ją do szkoły. Dziewczyna spojżała na mnie krzywo i niechętnie wstała z łóżka.
-Tato śpi ? -Zapytała zaspanym głosem. 
-Tak, śpi i lepiej niech tak zostanie. -Odpowiedziałam z niechęcią w głosie. Nie chciałam by znów robił jakieś awantury, że to wszystko moja wina, że to jak zwykle ja jestem winna, nie miałam najmniejszej ochoty słuchać tego każdego Dnia przed szkołą. 



***



Wyszłyśmy z domu jak zwykle w ciszy. Ojciec spal. 
-Głodna jestem. -Oznajmiła Amelia.
-Tak, wiem. -Odpowiedziałam z grymasem na twarzy i wyjęłam z kieszeni jakieś drobniaki i podałam je dziewczynie.
-A Ty? -Zapytała. 
-Ja nie jestem głodna. -Odpowiedziałam z lekko wymuszonym uśmieszkiem, ale mówiąc szczerze nigdy nie jadłam śniadań nie miałam ochoty jakoś rano jeść. Reszte drogi przeszłyśmy w ciszy. Cały czas myślałam gdzie szukać pracy gdzie by Mnie przyjęli. 

***

Skończyłam lekcje dzisiaj godzinę wcześniej nie nie było pani od fizyki więc nas zwolnili. Nie maiłam najmniejszej ochoty wracać tak wcześnie do domu bo wiedziałam, że ojciec już nie będzie spał i znowu będzie się awanturował. Usiadłam na ławce w parku obok szkoły włączając słuchawki i zanurzając nos w książce. Po przeczytaniu rozdziału oczy zaczęły mnie boleć wiec schowałam książkę do Torby i postanowiłam się troszkę rozejrzeć po pobliskich sklepach i popytać czy nie szukają kogoś do pracy. Po godzinnym chodzeniu nic nie udało mi się znaleźć, opuszczając mały sklepik spożywczy wpadłam na jakiegoś chłopaka spadła mi torba i wszystko się wysypało. Szybko zabrałam się za zbieranie. Zaczęłam przepraszać chłopaka nie patrząc na niego wtedy on też uklękł i pomógł mi wszystko pozbierać z podłogi. Gdy już wszystko było pozbierane zarzuciłam torbe na ramię i otrzepałam lekko Kolana.
-Tak bardzo przepraszam ostatnio jestem strasznie nie ogarnięta ...-nie zdążyłam skończyć zdania bo chłopak mi przerwał.
-Nie masz za co przepraszać, to ja Cie nie zauważyłem, poprostu się zamyśliłem. -Chłopak Był bardzo wysoki choć dla mnie wszyscy byli wysocy ze względu na Mój niski wzrost. Włosy miał ciemne, oczy niebieskie z tego co zdążyłam zauważyć.
-Jak biegam to wyłączam mózg i odizolowuję się od rzeczywistości. -Tłumaczył się.
-Nie ma się czym przejmować nikt nie ucierpiał a to najważniejsze. -Zaśmiałam się.
-No tak. -Potwierdził. -W ogóle jak masz na imię ? -Zapytał drapiąc się z tyłu głowy.
-Amm ... noo ... Emily. -Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka zadając to samo pytanie.
-Nie kojarzysz mnie? ? -Zapytał zaskoczony.
-Nie ... a powinnam? -Zaśmiałam się.
-Nie, nie.  Luke, miło mi. -Odpowiedział podając mi rękę, odwzajemniłam gest. Patrzyliśmy na siebie chwilkę w niezręcznej Ciszy.
-To ja już pójdę. -Powiedziałam wskazując palcem na chodnik znajdujący się za chłopakiem. Pożegnaliśmy się i odeszłam. W sumie do nie wiem czemu skłamałam, że muszę iść, nigdzie mi się nie śpieszyło tym bardziej do domu, to chyba przez tą ciszę nie wiedziałam co powiedzieć wiec troszkę spanikowałam. Po jakimś pół godzinnym spacerze doszłam pod dom gdzie zastanawiałam się czy iść dalej czy do śródka, po chwili namysłu zdecydowałam wejść do Śródka. Weszłam powoli do salonu i sprawdziłam czy ojciec śpi by przypadkiem go nie obudzić. Jednak kamień spadł mi z serca ojca nie było w domu. Rozejrzałam się dokoła i weszłam na schody i wtedy usłyszałam, że ktoś wszedł do domu, pobiegłam szybko na góre i patrzyłam w dół za rogu tak by nikt mnie nie zobaczył, po chwili do salonu wszedł mój brat który rzekomo wyprowadził się z domu ale ciągle tu przychodził. byłam na niego wściekła po tym jak zostawił Mnie i Amelie z ojcem który ciągle pił i ciągle się na naz wyżywał, przez to wolałam go unikać i gdy spał starałam się g nie budzić. Rzuciłam torbę do pokoju i zeszłam na dół.
-Cześć młoda. -Odezwał się Filip, zignorowałam go i poszłam do kuchni, chciałam mu pokazać, że jestem na niego wściekła. Otworzyłam lodówkę w której jak zwykle nic nie było, pogładziłam ręką po brzuchu by uciszyć dochodzący z niego odgłos spowodowany głodem. Zamknęłam drzwiczki i zobaczyłam stojącego w progu Filipa.
-Znowu pusta. -Zaśmiał się. -Masz zajdź do sklepu i kup coś sobie i Amy (Amy tak mówiliśmy na Amelię). -Powiedział i rzucił na kuchenny blat 100zł.
-Nie dzięki. -Odpowiedziałam krzywo spoglądając na chłopaka, nie chciałam jego pieniędzy nie chciałam mu pokazać, że jest mi potrzebny i jeszcze zrobił to z taka łaska i litością.
-Emily weź bo padniecie z głodu obydwie. -Powiedział tylko tym razem był bardziej zmartwiony niż roześmiany.
-Nie musisz się nademną litować daj Amy jej się bardziej przyda.
-Nie tylko jej, nie lituję się. Jesteś cała Blada, wyglądasz jak wrak człowieka. martwię się nie tylko o Amy ale o Cb tez. -Mówiąc to podszedł do Mnie i złapał Mnie za rękę, ale ja ją zabrałam.
-Mogłeś o tym pomyśleć wcześniej, ale nie nie Ty wolałeś Sobie uciec i nas zostawić z tym potworem. Nie, nie potrzebuję twojej pomocy! -Krzyknęłam i wyszłam z kuchni prosto do salonu i wtedy wszedł Mój Ojciec, spanikowałam i chciałam szybko uciec na góre ale Mnie zobaczył i zawołał, odwróciłam się powoli i bardzo nie chętnie. Zdążyłam zauważyć, że jest trzeźwy i miał jakieś torby w rękach prawdopodobnie z zakupami.
-Gdzie uciekasz? -Zapytał z lekkim uśmiechem. Chciałam iść na góre i z nim nie rozmawiać ale coś mi podpowiadało, żebym tego nie robiła.
-Uczyć się ...-Powiedziałam, krzyżując ręce na piersiach.
-Nie możesz Sobie odpuścić chociaż jednego dnia? -Zapytał wchodząc do kuchni ale ciągle go słyszałam i widziałam.
-Mogę ale nie wiem czy chcę ...-Odpowiedziałam wchodząc za nim do kuchni opierając się o ścianę.
-Chciałem spędzić z wami troszkę czasu. -Odpowiedź ojca bardzo Mnie zaskoczyła bo to on ciągle nas traktował jak śmieci. Filip wypluł z powrotem do szklanki wodę,  która trzymał w ręce.
-I po do Mnie dzwoniłeś? -Zapytał ojca zaskoczony Filip.
-Tak, czy to takie dziwne ? -Nie wiedziałam o co chodzi. może się boi, żę mu nas odbiorą bo jego jedyne pieniądze to tylko te co dostaje na nas, może do niego dzwonili. nie wiem o co w tym chodzi.
-No bo będziemy mieli gościa. -Odpowiedział po chwili zawahania Ojciec.
-Kogo niby? -Zapytałam zaciekawiona.
-No bo poznałem jedną kobietę i chce wam ja przedstawić.
-Haha. Jakie żałosne, już myślałam, że chcesz się zmienić czy coś a Ty to wszystko robisz do jakieś Babki? Nie mam zamiaru w tym uczestniczyć! -Powiedziałam troszkę głośniej i wyszłam w przejściu mijając się z Amy która była zaskoczona cala sytuacją i kompletnie nie nie wiedziała o co chodzi. Pobiegłam po schodach prosto do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, pocierając dłońmi twarz. nagle ktoś zapukał do drzwi.
- proszę! -Wtedy do pokoju wszedł Filip. -Jeśli przyszedłeś Mnie namawiać żebym przeprosiła ojca i byłą na kolacji to ...-nie skończyłam bo Filip mi przerwał.
-Nie, nie chodzi o to... -Powiedział siadając obok Mnie. -Chciałbym żebyś była na tej kolacji, nie tylko dla ojca ale dla Amy, może on naprawdę się zakochał, może teraz naprawdę będzie lepiej. -Powiedział patrząc na Mnie. -Jeśli nie chcesz dla siebie do zrób to 
dla Amelii. -Zaczęłam się zastanawiać czy to dobry pomysł wątpiłam w to, że ojciec jeszcze może się zmienić. Już miałam powiedzieć Filipowi, że nie ma mowy, ale do pokoju weszła Amy.
-Hej co tak siedzicie? -Prawie wykrzyczała wpadając nie pokoju.-Emi widziałaś ojca? Och, wreszcie będziemy miały spokój. -Powiedziała tym razem troszkę ciszej żeby Ojciec nic nie usłyszał i zamknęła drzwi. Spojrzałam na Filipa i na Amy i zrozumiałam, że nie mogę jej tego zrobić, wtedy bym wszystko zepsuła.
-Tak, widziałam. -Podeszłam do dziewczyny z lekkim uśmiechem i ją przytuliłam. -Też się cieszę skarbie. -Może ojciec naprawdę się zmieni, może ta kobieta nie jest taka zła, może w niej jest nasza cała nadzieja, że to właśnie Ona go zmieni i nie pozwoli nas skrzywdzić, kobiety bardziej rozumieją takie Rzeczy.

☻ ☻ ☻ ☻ ☻ ☻ ☻ ☻



No i mamy pierwszy rozdział ^ ^

Mam nadzieje, że chociaż troszeczkę się komuś podobał i że będę mieć jakichś stałych czytelników.
W opowiadaniu będą pojawiać się różne gwiazdy, jak na razie był juz Luke Hemmings z 5 Second Of Summer

W Tym tygodniu pojawi sie następny rozdział więc zapraszam do odwiedzenia bloga. 



♥  ♥ ♥ ♥