sobota, 19 kwietnia 2014

2. Kolacja

Wszystko było już przygotowane. O 17:00 miała już być nowa "dziewczyna" taty. Podobno ze swoją córeczką i synem, pewnie jakieś bachory rozwydrzone. Nigdy nie byłam wrogo nastawiona do ludzi, szczególnie tych których nie znałam. Za 10 minut mieli tu już być postanowiłam iść zmienić ubranie bo tamto było brudne bo pomagałam tak jak Amy i Filip tatowi tak jak kiedyś jak jeszcze żyła mama. Weszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę, po chwili namysłu zdecydowałam ubrać to:
Stwierdziłam, że nie będę się stroić dla osób których nie znam i można nawet powiedzieć, że za nimi nie przepadam. Sama nie wiem dlaczego może przez to, że to dla nich tata chce się zmienić a nie dla nas. Nagle moje rozmyślanie przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę. -Do pokoju weszła Amy.
-Idziesz w tym ? A nie w sukience ? - Zapytała. Sama miała na sobie łososiową sukienkę sięgającą do ud.
-Nie, rzadko w nich chodzę i przeważnie na jakieś specjalne okazje.
-Czyli takie jak dzisiaj.
-A co jest w tym specjalnego ? -Zapytałam z lekko  skrzywioną miną.
-Chociaż tą czapkę byś ściągnęła... -Powiedziała, wskazując palcem na moje nakrycie głowy.
-No, okay. -Powiedziałam i rzuciłam czapkę na łóżko. Wyszłyśmy z pokoju i zeszłyśmy na dół.
Oni już przyjechali, siedzieli przy stole. Lekko się zestresowałam. Tato nas wszystkich sobie przedstawił i usiedliśmy wszyscy. Po jakimś czasie stwierdziłam, że jej dzieci to jednak nie takie rozwydrzone bachory w sumie to dziecko bo przyjechała tylko dziewczynka, chłopak nie mógł bo coś tam musiał załatwiać, dziewczynka nazywała się Julka, miała około 6-7 lat była bardzo słodziutka od razu mnie polubiła a ja ją. Zawsze chciałam mieć taką malutką siostrzyczkę, oczywiście nie mam nic do Amy bo ją też bardzo kocham. A co mnie najbardziej zdziwiło to to, że byli z Polski. Kobieta była drobna i bardzo ładna jak na swój wiek. Miała brązowe oczy ciemne włosy była dość niska ale wyższa ode mnie. Była miła jednak miała taki inny charakter, nie umiem powiedzieć czym się różniła od innych kobiet w jej wieku, może była taka cicha, skryta, nie wiem, znając życie wszystkiego dowiem się wkrótce.

***

Zjedliśmy kolacje, wydawało się, że wszystkim smakowała. Pozbierałam z Amy naczynia a Julka troszkę nam pomogła. Weszłyśmy do kuchni.
-Fajnie tu macie. -Stwierdziła mała dziewczynka kładąc dwie szklanki na blacie kuchennym do którego ledwie dosięgała ale sobie poradziła.
-Och, dziękujemy. -Odpowiedziałam zabierając się za mycie naczyń.
-Musicie kiedyś zobaczyć mój dom, też mam tam fajnie, a w moim pokoju jest najlepiej. Najgorzej jest u Wojtka ma tam bałagan. Mama mu cały czas mówi, że ma sprzątać ale on tylko ta deska i jeździ gdzieś, ale i tak kocham go najbardziej na całym świecie. -Hahaha dziewczynka była genialna, przeważnie takie małe dzieci się wstydzą i mało mówią z kimś kogo ledwo poznała. Gdy już wszystko posprzątałyśmy weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy przy stole. Po chwili Amy i Julka poszły do jej pokoju a ja zostałam z tatą i jego nową "dziewczyną" Sylwią. Było troszkę niezręcznie jednak wybawił nas jej telefon który zaczął dzwonić na cały salon. Kobieta odeszła od stołu.
-Tak ? -Zaczęła i później już nic nie słyszałam bo odeszła zbyt daleko.
-I co, jest aż taka zła ? -Zapytał w między czasie mnie ojciec.
-Jeszcze jej nie poznałam wystarczająco by cokolwiek o niej powiedzieć, ale nie zaprzeczą, że nastawiłam się do niej bojowo i jeszcze mi nie przeszło.
-Czemu ? -Zapytał ojciec udając, że nie wie o co chodzi.
-Ty się jeszcze pytasz ? Powiem Ci tylko tyle nie robię tego dla ciebie tylko dla Amy. -Wtedy do salonu wszedł Filip.
-Gdzie Ty byłeś ? -Wtedy przypomniało mi się, że chłopak gdzieś zniknął od razu po kolacji.
-Rozmawiałem przez telefon. -odpowiedział i usiadł przy stole, ojciec patrzył na mnie smutny i wtedy przyszła Sylwia.
-Przepraszam was bardzo, ale to mój syn, pytał o adres bo chce przyjść.
-A ile on ma właściwie lat ? -Zapytał Filip, kobieta wyglądała na zdziwioną pytaniem.
-17 tak ja Emily. -Odpowiedziała patrząc na mnie z szerokim uśmiechem jakby chciała go też wymusić ode mnie.
-O to świetnie szkoda tylko, że po kolacji. -Odparł ojciec.
-Ale on już jadł coś na mieście. -Wszyscy byli pochłonięci rozmową tylko ja jakoś nie pasowałam do towarzystwa i nie miałam z nimi tematów. No i nagle ktoś jak się można było domyślić Wojtek syn Sylwii, zadzwonił do drzwi.
-Ja otworzę. -Odpowiedziałam, nie wiem dlaczego ale jakoś miałam wyjątkową ochotę go poznać. Otworzyłam drzwi, chłopak był odwrócony do mnie plecami i gadał przez telefon. Zakaszlałam specjalnie krzyżując ręce na piersiach opierając się o drzwi. Chłopak powoli się odwrócił i spojrzał na mnie.
-Stary ja muszę kończyć, zadzwonię później. -Schował telefon do kieszeni i się do mnie zbliżył a ja odsunęłam się z przejścia i wpuściłam go do środka.
-Hej ! To nie chlew ! -Krzyknęłam do chłopaka.
-O co Ci chodzi ? -Zapytał zdziwiony wracając do mnie.
-Wiesz tą deseczkę możesz sobie zostawić na dworze powiedziałam otwierając znowu drzwi, a te buty możesz zostawić w środku. -Chłopak spojrzał na mnie krzywo i po chwili zrobił co kazałam.
-Spoko, spoko po co te nerwy. 
-Ty chyba jeszcze nie widziałeś nerwowego człowieka.
-A jeśli można wiedzieć to czemu ja mam zdjąć buty a Ty nie musisz ? -Zapytał.
-Bo jestem u siebie, a po za tym są czyste a spójrz na swoje. -Jego buty były całe w błocie.
-No dobra masz rację. -podszedł do mnie bliżej i wyciągną do mnie rękę. -A tak w ogóle jestem Wojtek. -Mówiąc to uśmiechną się do mnie.
-Wiem. -Odpowiedziałam, ignorując jego gest i skręciłam w stronę salonu. -Chodź. Chłopak był troszkę speszony. Weszliśmy do salonu, chłopak przywitał się z wszystkimi i wtedy po schodach zbiegła Julka.
-Spokojnie, bo spadniesz. -Próbowała złapać dziewczynkę Amy. Jednak ta ją ignorowała.
-Wojtek ! -Krzyczała i rzuciła się na chłopaka a ten wziął ją na ręce, było to bardzo słodkie.
-Hej mała. -Ręką poczochrał jej lekko włosy i postawił z powrotem  na podłogę. Chłopak spojrzał na Amy i nawet nie raczył się z nią przywitać.
-Idziemy z Amy na spacer idziesz z nami ? -Zapytała dziewczynka robiąc słodkie oczka.
-To chyba nie jest dobry pomysł. -Po jakimś czasie dziewczynka namówiła nie tylko Wojtka ale też mnie.



~~~




Hej Skarby ! 
Jak widzicie jest 2 rozdział na razie nic szczególnego się nie dzieje ale już w następnym rozdziale będzie więcej Luka i pojawi się też Louis Tomlinson no i może też inni z ich zespołów. 
 Myślę, że wam się podobał bardziej niż poprzedni i zostawicie po sobie jakiś komentarz :D 
Dziękuję bardzo za wyświetlenia.
 Do zobaczenia znowu ;*


Wesołych Świąt kochani !







środa, 9 kwietnia 2014

1. Poszukiwanie pracy.

Obudził Mnie rozchodzący się po całym pokoju dźwięk budzika co oznajmiało mi, że już czas wstawać do szkoły. Wstałam z łóżka wyłączając budzik. Wyszłam z pokoju i schodami zeszłam prosto do salonu w którym Jak zwykle w każdym kącie walały się puste butelki alkoholu. By dojść do kuchni musiałam się niezłe powyginać żeby przypadkiem na nie, nie nadepnąć i nie obudzić ojca który spal na kanapie jak zwykle upity. Weszłam do kuchni szukając czegoś do zjedzenia jednak nic nie udało mi się znaleźć prócz obrzydliwego zapachu w lodówce. Wyszłam z kuchni pokonując zowu wszystkie przeszkody stojące mi na drodze i weszłam z powrotem na gore tylko tym razem weszłam do pokoju mojej siostry by obudzić ją do szkoły. Dziewczyna spojżała na mnie krzywo i niechętnie wstała z łóżka.
-Tato śpi ? -Zapytała zaspanym głosem. 
-Tak, śpi i lepiej niech tak zostanie. -Odpowiedziałam z niechęcią w głosie. Nie chciałam by znów robił jakieś awantury, że to wszystko moja wina, że to jak zwykle ja jestem winna, nie miałam najmniejszej ochoty słuchać tego każdego Dnia przed szkołą. 



***



Wyszłyśmy z domu jak zwykle w ciszy. Ojciec spal. 
-Głodna jestem. -Oznajmiła Amelia.
-Tak, wiem. -Odpowiedziałam z grymasem na twarzy i wyjęłam z kieszeni jakieś drobniaki i podałam je dziewczynie.
-A Ty? -Zapytała. 
-Ja nie jestem głodna. -Odpowiedziałam z lekko wymuszonym uśmieszkiem, ale mówiąc szczerze nigdy nie jadłam śniadań nie miałam ochoty jakoś rano jeść. Reszte drogi przeszłyśmy w ciszy. Cały czas myślałam gdzie szukać pracy gdzie by Mnie przyjęli. 

***

Skończyłam lekcje dzisiaj godzinę wcześniej nie nie było pani od fizyki więc nas zwolnili. Nie maiłam najmniejszej ochoty wracać tak wcześnie do domu bo wiedziałam, że ojciec już nie będzie spał i znowu będzie się awanturował. Usiadłam na ławce w parku obok szkoły włączając słuchawki i zanurzając nos w książce. Po przeczytaniu rozdziału oczy zaczęły mnie boleć wiec schowałam książkę do Torby i postanowiłam się troszkę rozejrzeć po pobliskich sklepach i popytać czy nie szukają kogoś do pracy. Po godzinnym chodzeniu nic nie udało mi się znaleźć, opuszczając mały sklepik spożywczy wpadłam na jakiegoś chłopaka spadła mi torba i wszystko się wysypało. Szybko zabrałam się za zbieranie. Zaczęłam przepraszać chłopaka nie patrząc na niego wtedy on też uklękł i pomógł mi wszystko pozbierać z podłogi. Gdy już wszystko było pozbierane zarzuciłam torbe na ramię i otrzepałam lekko Kolana.
-Tak bardzo przepraszam ostatnio jestem strasznie nie ogarnięta ...-nie zdążyłam skończyć zdania bo chłopak mi przerwał.
-Nie masz za co przepraszać, to ja Cie nie zauważyłem, poprostu się zamyśliłem. -Chłopak Był bardzo wysoki choć dla mnie wszyscy byli wysocy ze względu na Mój niski wzrost. Włosy miał ciemne, oczy niebieskie z tego co zdążyłam zauważyć.
-Jak biegam to wyłączam mózg i odizolowuję się od rzeczywistości. -Tłumaczył się.
-Nie ma się czym przejmować nikt nie ucierpiał a to najważniejsze. -Zaśmiałam się.
-No tak. -Potwierdził. -W ogóle jak masz na imię ? -Zapytał drapiąc się z tyłu głowy.
-Amm ... noo ... Emily. -Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka zadając to samo pytanie.
-Nie kojarzysz mnie? ? -Zapytał zaskoczony.
-Nie ... a powinnam? -Zaśmiałam się.
-Nie, nie.  Luke, miło mi. -Odpowiedział podając mi rękę, odwzajemniłam gest. Patrzyliśmy na siebie chwilkę w niezręcznej Ciszy.
-To ja już pójdę. -Powiedziałam wskazując palcem na chodnik znajdujący się za chłopakiem. Pożegnaliśmy się i odeszłam. W sumie do nie wiem czemu skłamałam, że muszę iść, nigdzie mi się nie śpieszyło tym bardziej do domu, to chyba przez tą ciszę nie wiedziałam co powiedzieć wiec troszkę spanikowałam. Po jakimś pół godzinnym spacerze doszłam pod dom gdzie zastanawiałam się czy iść dalej czy do śródka, po chwili namysłu zdecydowałam wejść do Śródka. Weszłam powoli do salonu i sprawdziłam czy ojciec śpi by przypadkiem go nie obudzić. Jednak kamień spadł mi z serca ojca nie było w domu. Rozejrzałam się dokoła i weszłam na schody i wtedy usłyszałam, że ktoś wszedł do domu, pobiegłam szybko na góre i patrzyłam w dół za rogu tak by nikt mnie nie zobaczył, po chwili do salonu wszedł mój brat który rzekomo wyprowadził się z domu ale ciągle tu przychodził. byłam na niego wściekła po tym jak zostawił Mnie i Amelie z ojcem który ciągle pił i ciągle się na naz wyżywał, przez to wolałam go unikać i gdy spał starałam się g nie budzić. Rzuciłam torbę do pokoju i zeszłam na dół.
-Cześć młoda. -Odezwał się Filip, zignorowałam go i poszłam do kuchni, chciałam mu pokazać, że jestem na niego wściekła. Otworzyłam lodówkę w której jak zwykle nic nie było, pogładziłam ręką po brzuchu by uciszyć dochodzący z niego odgłos spowodowany głodem. Zamknęłam drzwiczki i zobaczyłam stojącego w progu Filipa.
-Znowu pusta. -Zaśmiał się. -Masz zajdź do sklepu i kup coś sobie i Amy (Amy tak mówiliśmy na Amelię). -Powiedział i rzucił na kuchenny blat 100zł.
-Nie dzięki. -Odpowiedziałam krzywo spoglądając na chłopaka, nie chciałam jego pieniędzy nie chciałam mu pokazać, że jest mi potrzebny i jeszcze zrobił to z taka łaska i litością.
-Emily weź bo padniecie z głodu obydwie. -Powiedział tylko tym razem był bardziej zmartwiony niż roześmiany.
-Nie musisz się nademną litować daj Amy jej się bardziej przyda.
-Nie tylko jej, nie lituję się. Jesteś cała Blada, wyglądasz jak wrak człowieka. martwię się nie tylko o Amy ale o Cb tez. -Mówiąc to podszedł do Mnie i złapał Mnie za rękę, ale ja ją zabrałam.
-Mogłeś o tym pomyśleć wcześniej, ale nie nie Ty wolałeś Sobie uciec i nas zostawić z tym potworem. Nie, nie potrzebuję twojej pomocy! -Krzyknęłam i wyszłam z kuchni prosto do salonu i wtedy wszedł Mój Ojciec, spanikowałam i chciałam szybko uciec na góre ale Mnie zobaczył i zawołał, odwróciłam się powoli i bardzo nie chętnie. Zdążyłam zauważyć, że jest trzeźwy i miał jakieś torby w rękach prawdopodobnie z zakupami.
-Gdzie uciekasz? -Zapytał z lekkim uśmiechem. Chciałam iść na góre i z nim nie rozmawiać ale coś mi podpowiadało, żebym tego nie robiła.
-Uczyć się ...-Powiedziałam, krzyżując ręce na piersiach.
-Nie możesz Sobie odpuścić chociaż jednego dnia? -Zapytał wchodząc do kuchni ale ciągle go słyszałam i widziałam.
-Mogę ale nie wiem czy chcę ...-Odpowiedziałam wchodząc za nim do kuchni opierając się o ścianę.
-Chciałem spędzić z wami troszkę czasu. -Odpowiedź ojca bardzo Mnie zaskoczyła bo to on ciągle nas traktował jak śmieci. Filip wypluł z powrotem do szklanki wodę,  która trzymał w ręce.
-I po do Mnie dzwoniłeś? -Zapytał ojca zaskoczony Filip.
-Tak, czy to takie dziwne ? -Nie wiedziałam o co chodzi. może się boi, żę mu nas odbiorą bo jego jedyne pieniądze to tylko te co dostaje na nas, może do niego dzwonili. nie wiem o co w tym chodzi.
-No bo będziemy mieli gościa. -Odpowiedział po chwili zawahania Ojciec.
-Kogo niby? -Zapytałam zaciekawiona.
-No bo poznałem jedną kobietę i chce wam ja przedstawić.
-Haha. Jakie żałosne, już myślałam, że chcesz się zmienić czy coś a Ty to wszystko robisz do jakieś Babki? Nie mam zamiaru w tym uczestniczyć! -Powiedziałam troszkę głośniej i wyszłam w przejściu mijając się z Amy która była zaskoczona cala sytuacją i kompletnie nie nie wiedziała o co chodzi. Pobiegłam po schodach prosto do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, pocierając dłońmi twarz. nagle ktoś zapukał do drzwi.
- proszę! -Wtedy do pokoju wszedł Filip. -Jeśli przyszedłeś Mnie namawiać żebym przeprosiła ojca i byłą na kolacji to ...-nie skończyłam bo Filip mi przerwał.
-Nie, nie chodzi o to... -Powiedział siadając obok Mnie. -Chciałbym żebyś była na tej kolacji, nie tylko dla ojca ale dla Amy, może on naprawdę się zakochał, może teraz naprawdę będzie lepiej. -Powiedział patrząc na Mnie. -Jeśli nie chcesz dla siebie do zrób to 
dla Amelii. -Zaczęłam się zastanawiać czy to dobry pomysł wątpiłam w to, że ojciec jeszcze może się zmienić. Już miałam powiedzieć Filipowi, że nie ma mowy, ale do pokoju weszła Amy.
-Hej co tak siedzicie? -Prawie wykrzyczała wpadając nie pokoju.-Emi widziałaś ojca? Och, wreszcie będziemy miały spokój. -Powiedziała tym razem troszkę ciszej żeby Ojciec nic nie usłyszał i zamknęła drzwi. Spojrzałam na Filipa i na Amy i zrozumiałam, że nie mogę jej tego zrobić, wtedy bym wszystko zepsuła.
-Tak, widziałam. -Podeszłam do dziewczyny z lekkim uśmiechem i ją przytuliłam. -Też się cieszę skarbie. -Może ojciec naprawdę się zmieni, może ta kobieta nie jest taka zła, może w niej jest nasza cała nadzieja, że to właśnie Ona go zmieni i nie pozwoli nas skrzywdzić, kobiety bardziej rozumieją takie Rzeczy.

☻ ☻ ☻ ☻ ☻ ☻ ☻ ☻



No i mamy pierwszy rozdział ^ ^

Mam nadzieje, że chociaż troszeczkę się komuś podobał i że będę mieć jakichś stałych czytelników.
W opowiadaniu będą pojawiać się różne gwiazdy, jak na razie był juz Luke Hemmings z 5 Second Of Summer

W Tym tygodniu pojawi sie następny rozdział więc zapraszam do odwiedzenia bloga. 



♥  ♥ ♥ ♥