piątek, 23 maja 2014

4. Spotkanie z Wojtkiem.

Pobiegłam szybko tam gdzie Amy powiedziała, że leży Wojtek. Podbiegłam do niego, był cały we krwi.
-Co się stało ? -Zapytałam troszkę spanikowana.


 ***


Byliśmy u Wojtka w domu, opatrzyłam go i chciałam z nim porozmawiać jednak on nie miał na to ochoty, chciałam się dowiedzieć co to byli za kolesie, ale chyba sama znałam odpowiedź: miasta przed wakacjami były bardzo zatłoczone, więc ludzie którzy tam mieszkali wyjeżdżali na przedmieścia, gdzie robiło się później nieciekawie szczególnie wieczorami, gdy byłam mała mama zawsze zabraniała mi wychodzić z domu w same wakacje a ja się obrażałam bo wszystkie moje koleżanki mogły sobie wieczorem przy wszystkich światłach siedzieć na ławkach w parku i rozmawiać.
Wyszliśmy z domu tylnymi drzwiami którymi wcześniej tez weszliśmy, Wojtek z jakich powodów nie chciał wpuścić mnie do salonu.
Doszliśmy do mojego domu.
-Nikomu o tym nie mów, Ty i Amelia ona też niech nikomu nie mówi. -Powiedział zatrzymują mnie przed drzwiami.
-Sam jej to powiedz, a co nie mnogą wiedzieć, że się na desce wywróciłeś ? jak mi to próbowałeś wmówić, każdemu się może zdarzyć. -Byłam na chłopaka zła, że nie chciał mi powiedzieć o co chodź, w sumie to nie moja sprawa. Chłopak otworzył drzwi i przepuścił mnie pierwszą. Weszłam do środka od razu sprawdzając czy są buty Julki i Amy, kamień spadł mi z serca gdy zobaczyłam leżące w połowie korytarza bytu Julci.
Weszliśmy z Wojtkiem do salonu gdzie czkała wściekła Sylwia, szarpnęła Julkę za rękę i wyszła, zdążyła zawołać jeszcze za sobą Wojtka. Gdy już wyszli, my zostaliśmy w wielkim szoku. Weszłam po schodach na górę prosto do swojego pokoju. Nie miałam na nic siły spojrzałam na zegar wiszący na ścianie, była 23:15.
Jeden dzień tyle wrażeń. Rzuciłam się na łóżko i wtedy znikąd zaczęłam myśleć o tych chłopakach ze skateparku.




***
Rano obudziła mnie Amelia. Krzyczała mi nad uchem, że mam wstawać. Podniosłam głowę spojrzałam na zegar była 9:50. Pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że zaspałam do szkoły. Amy wyszła już z mojego pokoju więc wstałam i zorientowałam się, że mam na sobie wczorajsze ubrania. Wyjęłam z szafy: jasno niebieski rurki i różową bluzkę z jakimś kolorowym nadrukiem. Wzięłam jeszcze bieliznę i zeszłam na dół do łazienki. Rozebrałam się rzucając brudne ubrania do prania i włączyłam wodę pod prysznicem. Umyłam się szybko chłodną wodą. Wyszłam z kabiny ubrałam się umyłam zęby zrobiłam lekki makijaż i zrobiłam Sobie warkocz. Wyszłam z łazienki prosto na niewielki korytarz w którego weszłam prosto do salonu. Na kanapie siedziała Amy i jadła śniadanie.
-Hej. Chyba zaspałyśmy do szkoły. -Powiedziała z szerokim uśmiechem. -Tata był z Filipem na zakupach a teraz pojechał do Sylwii a Filip do "kolegi". -Powiedziała, ostatnie słowo wyraźnie podkreślając.
-To dobrze bo głodna jestem. -Powiedziałam masując się ręką po brzuchu. Weszłam do kuchni zjadłam miseczkę płatków po czym od razu poszłam do pokoju Amelii chcąc wejść na komputer który był strasznie stary, ledwo można było coś na nim zrobić. Zalogowałam się na twitter'a. Nic ciekawego się tam nie działo odwiedziłam jeszcze inne portale społecznościowe m.in. Facebook. Miałam 2 wiadomości które od razu odczytałam był to Wojtek. "Fajnie już mnie znalazł na fb a ja nawet nie wiem jak ma na nazwisko" -pomyślałam. Pytał czy pójdę z nim na wagary bo pokłócił się ze swoją mamą i nie miał ochoty iść do szkoły. Odpisałam mu, że nie poszłam do szkoły i jeśli chce i nie jest w szkole to możemy się spotkać.
Sprawdzałam swoją tablicę i odpisał. Podał miejsce i dodał, że już tam czeka.
Miałam przyjść na ten skatepark co wczoraj tam byliśmy. Zeszłam na dół włożyłam swoje niebieskie troszkę zniszczone trampki.
-Amy ! Wychodzę ! Nie wiem kiedy będę ! -Krzyczałam zabierając klucze.
-Czekaj ! -Odkrzyknęła i weszła na korytarz. -Gdzie idziesz ? -Zapytała po chwili.
-Na spacer. Ej a tak właściwie to tata nie miał nic przeciwko temu, że nie poszłyśmy do szkoły ? -Tym razem ja zapytałam.
-Nie. Powiedział, że możemy zostać bo wczoraj ta kolacja i wgl. że nas rozumie i mamy Sobie odpocząć, aha i powiedział, że około 13:00 mamy być w domu.
-Czemu ? Albo nie ważne. Okay będę. Pa. -Powiedziałam i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi. Szybkim krokiem kierowałam się w stronę wyznaczonego przez Wojtka miejsca. Gdy doszłam chłopak do mnie podszedł przywitaliśmy się i usiedliśmy na ławce.
-Co jest, czemu nie poszedłeś do szkoły ? -Zaczęłam patrząc na chłopaka.
-Mama wkurzyła się za wczoraj i do tego wszystko mnie boli nie dałbym rady siedzieć na lekcjach. -Odpowiedział. Mimo tego, że wszystko go bolało miał ze sobą deskę, przez co doszło do mnie, że naprawdę to kocha.
Rozmawialiśmy tak o wszystkim i o niczym przez godzinę. Czyli gdzieś do 11:40. Przeszliśmy się jeszcze na spacer i Wojtek zabrał mnie na loda. Chłopak opowiedział mi troszkę o sobie i zadawał mi wiele pytań. Świetnie mi się z nim rozmawiało, tylko jak pojawiał się jakiś jego kolega to Wojtek zachowywał się całkiem inaczej, jak każdy chłopak.


***


Weszłam do domu, taty jeszcze nie było. Amelia siedziała na kanapie i oglądała stary telewizor z tak zwaną "dupą".
-Taty nie było ? -Zapytałam siadając na oparciu kanapy.
-Nie ale dzwonił i powinien zaraz być. -Powiedziała wstając z kanapy kierując się w stronę kuchni.
-Aha, to jak będzie to zawołaj mnie, będę w ogrodzie. -Powiedziałam i wyszłam.
Usiadłam sobie na starym leżaku pod drzewem. Uwielbiałam tak siedzieć, przypominały mi się wtedy czasu jak jeszcze mama żyła. Dbała o ten ogród jak nikt. Na środku było niewielkie oczko wodne, kwiatki dookoła, a troszkę dalej owocowe drzewa, a my biegaliśmy wokół nich. Byliśmy szczęśliwą rodziną a teraz ? teraz nie ma nic. Nawet ogród jest zniszczony, zaśmiecony i w ogóle nie podobny do tego parę lat temu.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziła mnie Amy.
-Wstawaj, tato przyjechał. -Powiedziała i weszła do środka. Przeciągnęłam i wstałam po czym  lekko się zachwiałam. Weszłam do domu prosto do salonu. Tata stał obok telewizora a Amy na fotelu, usiadłam obok niej. Tata potarł swoimi dłońmi i zaczął:
-Mam dla was dobrą informację. Mam nadzieję, że bardzo dobrą.
-No mów ! -Przerwała mu Amy.
-Mam pracę...
-Aaaaa jejku wreszcie ! -Krzyknęła Amy, nie ukrywam, że też się cieszyłam.
-Ale to nie wszystko. -Przerwał nasze krzyki tata. -Dostałyście...





~~~~
No to koniec 4 rozdziału !
teraz będę pisać coraz dłuższe rozdziały.
Mam nadzieję, że czytelników mi będzie przybywać.
Za 4 komentarze dodam wam następny !Dziękuję ! Kocham was ! 





















środa, 7 maja 2014

3. Napadli Wojtka.

Byliśmy już blisko parku. Ja szłam obok Amy, a Wojtek za rączkę z Julką.
-Ale on  jest ładny. -Powiedziała Amy robiąc słodkie oczka na jego widok. Chłopak był zbyt daleko by to usłyszeć.
-Co ? Wygląda na samoluba, którego nic nie obchodzi.-Zdziwiłam się lekko tym co powiedziała Amy bo rzadko kiedy ktoś jej się podobał, a jak już się taki znalazł to była to nieszczęśliwa miłość.
-Ale je powiedziałam tylko, że jest ładny a nie, że się w nim zakochałam wariatko. A po za tym czemu samolubny ? Patrz, każdy chłopak w jego wieku olał by taki spacer ze swoją siostrą i wgl olał by swoją siostrę a on ? on z nią poszedł. -Mówiła co chwilę na mnie spoglądając tak jakby chciała wyczytać z mojej twarzy moją reakcję na to co mówi.
-No może ładny jest i kocha Jule ale wydaje się taki, no nie wiem jak to nazwać, ale na szczęście jeszcze go nie znamy i może będziemy miały okazje choć mnie nawet nie ciekawi jaki on jest.-Nawet nie zauważyłam kiedy a my już byliśmy w parku. I wtedy podbiegła do nas Julka i zaczęła prosić żebyśmy poszły na skatepark zobaczyć jak Wojtek jeździ na desce. W związku z tym, że w parku nie było by nic lepszego do roboty zgodziłyśmy się.
Siedziałam na ławce, Wojtek jeździł po tych wszystkich skoczniach a Amy i Julka gdzieś biegały i się wygłupiały. Rozglądałam się dookoła i obserwowałam ludzi a w przeważaniu chłopców którzy jeździli na skateparku. Nagle naprzeciwko mnie za wszystkimi skoczniami zauważyłam chłopaka, tego na którego rano wpadłam wychodząc ze sklepu. Był z jakimiś kolegami, ciągle się z czegoś śmiali i wydurniali. Po jakimś czasie chłopak mnie zauważył i zaczął się do mnie uśmiechać co odwzajemniałam. Po pewnym czasie zauważył to jego kolega, wysoki, lekko umięśniony, blondyn. Chłopcy zaczęli rozmawiać patrząc na mnie wtedy się odwróciłam by nie pomyśleli sobie, że jestem jakaś dziwna. Nim się zorientowałam kolego Luka tego co spotkałam rano siedział obok mnie.
-Hej. -Zaczął chłopak.
-Nie przypominam sobie żebyśmy się znali. -Powiedziałam patrząc na Wojtka który był bardzo zmączony jazdą na desce.
-No właściwie to się nie znamy, ale znasz mojego kolegę który bardzo by chciał żebyś się do nas przyłączyła, co Ty na to ? -Zapytał wstając i pokazując ręką w stronę jego grupki składającej się po za nim jeszcze dwóch chłopaków między innymi Luka.
-No nie wiem, ja nie jestem tu sama i zaraz pewnie pójdę do domu do domu.
-Nie nie widzę żebyś była pochłonięta rozmową  z kimkolwiek, a po za tym 5 minut Cię nie zbawi.
-Gdyby on chciał to by sam przyszedł, nie sądzisz ? -Mówiłam ciągle siedząc.
-Ty się nigdy nie wstydziłaś ? No weź go zrozum wstydliwy jest. -Powiedział chichocząc.
-No okay, ale tylko na chwilkę.
-No i super. -Powiedział podając mi rękę by pomóc mi wstać. -A tak po za tym jestem Ashton ale mów i Ash.
-Też bym Ci się przedstawiła ale już znasz moje imię... -Powiedziałam z lekkim sarkazmem.
Gdy byliśmy już na miejscu przywitałam się z wszystkimi i poznałam ich kolegę, Michaela. Chłopcy poszli jeździć na desce a ja zostałam sama z Lukiem.
-Przepraszam za niego, ale on już tak ma. -Zaczął się tłumaczyć.
-Haha nic się nie stało jest bardzo zabawny. -Odpowiedziałam. Siedzieliśmy w ciszy, nie znaliśmy się więc nie mieliśmy o czym rozmawiać.
-Ja już muszę iść. -Wyskoczyłam po chwili widząc jak zbliża się do mnie Amy bez Julki.
-Gdzie ? -Zapytał i wstał. Amy podeszła bliżej była lekko wystraszona.
-Emi musisz ze mną iść. -Zaczęła dziewczyna. Wyjaśniła mi, że Wojtkowi się coś stało i nie chciała, żeby Julka coś zobaczyła więc zostawiła ją na huśtawce.
-Ja muszę do niej wracać. -Powiedziała i pobiegła.
-Może mogę jakoś pomóc ? -Zapytał Luke gdy widział, że odchodzę.
-Dziękuję ale muszę odmówić.







Tak wiem, długo musieliście czekać, przepraszam najmocniej.
Ale jak to w szkole, nauka !
Wiem, że jest krótki, bardzo krótki, ale jeśli do soboty bd 3 komy to dodam następny i będzie o wiele dłuższy !!!
Kocham was i przepraszam, obiecuję wam, że już nie będziecie musieli tyle czekać <3